Ludwig van Beethoven - nasz współczesny

Jan Sebastian Bach - muzyk, kompozytor matematycznie precyzyjny, uduchowiony, wręcz metafizyczny, tworzący automatycznie, geniusz epoki, geniusz sztuki; Haydn, Mozart - twórcy dworscy jakby rozrywkowi, w najszlachetniejszym tego słowa sensie, komponujący w liberiach na służbie swoich błękitnokrwistych protektorów.
Ludwig van Beethoven porzucił liberię muzyka dworskiego (również dosłownie - ciskając ją o podłogę w sporze ze swoim mecenasem). Jego symfonie są odbiciem i pokłosiem rewolucyjnych zrywów dwóch stuleci i wizji upadku dawnego porządku. Były lustrem epoki, efektem nowego ładu społecznego. Często okazywały się jednak krzywym zwierciadłem. I tak III Symfonia Es-dur "Eroica" pisana z dedykacją dla Napoleona, w świadomości mistrza, republikanina, szybko straciła pierwotne przesłanie, gdy okazało się, że Korsykanin prze ku władzy absolutnej.
Rozczarowania Beethovena dotyczyły również sfery intymnej, miłosnej. Całe życie był permanentnie zakochany, jako czterdziestolatek snuł nawet plany ożenku z o 22 lata młodszą córką swojego lekarza, Teresą Maltfatti. Porzucił rozważania polityczne i pierwszy raz w życiu zaczął dbać o swój wygląd; pożycza lustro (którego nigdy nie miał), kupuje koszule z bengalskiej bawełny, tuzin chusteczek na szyję. Wybranka i kolejne miłości okazywały się wielkim niewypałem. Kompozytor dodatkowo traci słuch, cierpliwość i chęć do kontaktów z innymi. Ogarnia go samotność, fala rozterek i rozczarowań światem i ludźmi.
Jego pesymizm potęgowała sytuacja polityczna, kiedy okazało się, że Kongres Wiedeński nie przyniósł wolności narodom, którym on sprzyjał. Fala goryczy osiągnęła w nim apogeum w momencie, gdy prasa trąbiła o jego "skończeniu się". Wtedy, chyba na złość, na przekór wszystkiemu, ale w zgodzie z wiernością swoim ideałom, komponuje IX Symfonię. Strzęp człowieka schorowanego, zawiedzionego życiem, będącego na skraju ubóstwa finansowego, niesie światu schillerowskie przesłanie - "O radości, iskro Bogów... wszyscy ludzie będą braćmi, z nami ten, kto choćby jedną duszę rozpromienić mógł, a kto miłości nie ma, niech nie wchodzi tu na próg...".
Wiara, nadzieja, miłość - skąd my to znamy. Przesłanie jakże aktualne. Czyżby wizja (oby prorocza) zmartwychwstania ludzkości i świata? Jakże to aktualne dzisiaj w dobie epidemii.
Beethoven jakby się nam uwspółcześnił, ukazał na nowo w roku 2020, w roku swojego jubileuszu (250 rocznica urodzin). Czy motyw rozpoczynający jego genialną, najbardziej znaną V Symfonię nie jest obecnie przestrogą dla człowieka niszczącego siebie, bliźnich i swój dom Ziemię? Motyw ten to motyw losu - fatum. Tak puka przeznaczenie do naszych drzwi.
Na łożu śmierci (26 marca 1827) Beethoven w ostatnim geście wyciągnął ku niebu zaciśniętą pięść. Jednak w braterskim schillerowskim objęciu z IX Symfonią daje nam nadzieję - nasz współczesny Ludwig van Beethoven.

Zenon Durka

Niżej najsłynniejsze symfonie Beethovena w brawurowych wykonaniach Wiedeńskich Filharmoników.

IX Symfonia



V Symfonia



Podziel się:


Kurier Kulturalny

Relacje

Archiwum

Newsletter


•  Galeria Sztuki Ratusz

•  Salon Artystyczny

•  Niedzielne spotkania z bajką

•  Festiwal Muzyki Kameralnej i Organowej

•  Mazowiecki Jazz Jam. Legionowo

•  Festiwal Szaniawskiego Legionowo

•  ProgRockFest

•  Warszawska Syrenka

•  Ogólnopolski Konkurs Recytatorski

•  Artystyczny Kalejdoskop

•  Dni Osób Niepełnosprawnych

•  Koncerty Festiwalu "Hajnówka" w Legionowie

•  Małe formy teatralne

•  Wiosenne Czarowanie

•  Legionowskie Senioralia


•  Pracownia ceramiki Smok Ceramok

•  Zespół poetycko-śpiewaczy ERIN

•  Teatr Na Luzie

•  rejestracje filmowe MOK