Festiwal Muzyki Kameralnej i Organowej - Chór im. Ogińskiego z Białorusi oraz Michał Jung i Katarzyna Sylla

16 sierpnia 2015, podczas kolejnego koncertu Legionowskiego Festiwalu Muzyki Kameralnej i Organowej odbyły się dwa koncerty. Podczas piewrszego, który rozpoczał się o godz. 16.00, wystąpiło dwoje młodych artystów: Michał Jung (organy) oraz Katarzyna Sylla (skrzypce).
Drugi koncert odbył sie o godz. 19.00. Wystapił Państwowy Chór Ludowy im. M. K. Ogińskiego pod dyr. Aleksandra Lacha z Białorusi. Występ chóru składał się z dwóch części: podczas pierwszej, w kościele, zaprezentowano kilkanaście utworów religijnych, w tym fragmenty liturgii cerkiewnej. Drugą cześć koncertu zespół wykonał przed kościołem, pokazując ludowe i narodowe tańce białoruskie.











Program:
- Dobryj wieczar tabie, opr. Aleksander Lach
- Triswiatoje, muz. Wasilij Siergiejewicz (1866-1901)
- Żyrowickaja Bogomatier, muz. Michaś Sełba (1925-2003)
- Otcze nasz na chór mieszany, muz. Piotr Czajkowski (1840-1893)
- Intermezzo na instrumenty ludowe, opr. Iwan Isakowicz
- Błażen muż, muz. Grigorij Lubimow (1882-1934)
- Modlitwa, muz. Bułat Okudżawa (1924-1997), opr. Michaił Driniewski
- Wieruju na chór mieszany, muz. Aleksander Flarkowski (1931-2014)
- Pożegnanie Ojczyzny, muz. Michał Kleofas Ogiński (1765-1833), opr. Aleksander Lach
- Gospodi, jesli Tiebie ugodno, muz. Aleksander Lach

Państwowy Chór Ludowy im. M. K. Ogińskiego
Zespół powstał w 1964 roku w Smargoniu. Początkowo w jego skład wchodziły amatorskie grupy tancerzy, śpiewaków i aktorów. Od 1965 r. nosi imię Michała Kleofasa Ogińskiego. Wybór tej postaci nie jest przypadkowy. Twórczość Ogińskiego jest na Białorusi znana i ceniona. Pod Smargonią znajduje się odrestaurowany majątek Ogińskich.
W ciągu pierwszych trzech lat chór im. Ogińskiego osiągnął wysoki poziom wykonawczy, rozpoczynając aktywną działalność koncertową w kraju i za granicą. Oprócz występów okolicznościowych, związanych z uroczystościami państwowymi, a także świętami cerkiewnymi (co wchodzi w obowiązki chóru), zespół daje rocznie ponad 200 koncertów w kraju i poza jego granicami. Niejednokrotnie chór występował w Estonii, Łotwie, Litwie, Niemczech, Polsce, Słowacji, Czachach i Rosji.
Od piętnastu lat ważne miejsce w repertuarze zespołu zajmuje muzyka cerkiewna. Według Aleksandra Lacha właśnie pieśni sakralne stanowią serce chóru, a ich wykonywanie oczyszcza duszę i wnosi wewnętrzną harmonię.
W czasie Festiwalu usłyszymy zarówno utwory zainspirowane tematyką sakralną jak i śpiewy pochodzące z opracowań liturgii cerkiewnej.
Państwowy Chór im. M. K. Ogińskiego niejednokrotnie zdobywał nagrody na prestiżowych konkursach muzyki cerkiewnej (m.in. "Kałożskij Błagowiest", "Pad sinim Niomanom", "Sława w wysznich Bogu" i inne). Wszystkie kostiumy chórzystów uszyte są ręcznie z białoruskiego lnu.

Aleksander Lach
Wokalista, dyrygent, pedagog i kompozytor, urodzony w 1945 r.
W 1964 roku ukończył Państwowy College Muzyczny w Mołodziecznie, a w 1967 podjął studia w Białoruskiej Państwowej Akademii Muzycznej w klasie śpiewu. Następnie ukończył Białoruski Państwowy Uniwersytet Sztuk Pięknych w zakresie dyrygentury chóralnej. Podczas studiów badał specyfikę śpiewu ludowego, a także analizował obrzędy i tradycje ziemi białoruskiej. Jego celem była rejestracja, opracowanie i podniesienie obszarów spuścizny ludowej do profesjonalnego poziomu. Przez 37 lat zakładał liczne zespoły wokalno-instrumentalne, chóry, grupy teatralne, wykonujące stworzony przez niego repertuar. Przyczynił się znacznie do popularyzacji narodowych tradycji muzycznych zarówno świeckich jak i religijnych. W 1969 roku został powołany na stanowisko głównego dyrygenta i dyrektora artystycznego Państwowego Chóru Ludowego im. M. K. Ogińskiego w Smargoniu. Nauczał też w szkołach muzycznych I i II stopnia w Smargoniu oraz w Mińsku. Aleksander Lach jest autorem hymnu miasta Smargoń i hymnu Białoruskiego Państwowego Uniwersytetu Technologicznego.

relacja w Mazowieckim To i Owo

Bogomatier
Śpiew wiolonczeli i śpiew chórzystów, a także chór organowych piszczałek - oto, co wypełniło koncerty dane 15 i 16 sierpnia; pomiędzy te dwie zgodne z programem imprezy wplotła się impreza trzecia - ponadprogramowa.
Sobotni koncert rozpoczął organista Dariusz Hajdukiewicz wykonaniemMagnificat Buxtehudego. Umieszczenie tego dzieła na czele programu było ? ze względu na przypadające tego dnia święto ? szczęśliwym pomysłem, choć hymn ku czci Marii Panny mógłby zabrzmieć delikatniej, nie tak hucznie. Ponadto usłyszeliśmy Sonatinę Christiana Rittera, Toccatę Jana Pieterszoona Sweelincka, i Wariacjechorałowe "Meine Jesum las ich nicht" Johanna Gottfrieda Walthera. Wartość tego ostatniego utworu tkwi raczej w temacie aniżeli w opracowaniu dokonanym przez owego J. G. Walthera. Chciałoby się tej muzyki wysłuchać po raz drugi, ale w postaci pierwotnej, wokalnej. Nie tyle cykl wariacji jest pociągający, co sam chorał ? melodyjny, wzniosły. Ogólnie można rzec, iż ten recital organowy nie wywarł wrażenia, i jeśli kogoś na skutek życiowych przeszkód ominęła owa porcja organowej muzyki, to nie ma on powodu do ubolewania, chyba że jest to ktoś, kto w swojej karierze melomana zdążył wszystko usłyszeć, wszystko poznać, wszystko przetrawić i teraz żąda mu się czegoś specjalnego, ekskluzywnego. Dodam, że o ile Magnificat i Wariacje chorałowe nie urzekały walorami czysto muzycznymi, to przecież jako akompaniament do cichej, indywidualnej modlitwy nadawały się wspaniale. W części kameralnej wystąpił wiolonczelista Roman Wiszniowski, ulokowany u stóp ołtarza. Tym samym nie popełniono błędu sprzed tygodnia, kiedy to dźwięk fletu dochodził z chóru. Słuchanie z takiej odległości niewiele ma wspólnego z kameralistyką. Wykonano fragmenty suit Bacha na wiolonczelę solo, przy czym wybór poszczególnych części był niefortunny. Oprócz trzech preludiów i courante - aż cztery sarabandy! Co za dużo, to niezdrowo. Zamiast dziwacznego, poszatkowanego oklaskami zestawu marzyłaby mi się jedna z sześciu suit - kompletna, nie pomijająca żadnego wchodzącego w jej skład tańca i grana z pamięci. Czymś na otarcie łez była możność posłuchania brzmienia instrumentu ? arcydzieła włoskiej sztuki lutniczej z XVIII wieku.

W niedzielę wystąpił trzydziestoosobowy chór mieszany z Białorusi, z programem muzyki cerkiewnej. Tym zespołem, bliskim sercom Polaków przez to, że za patrona obrał sobie Michała Kleofasa Ogińskiego, dyrygował Aleksander Lach.
Dla każdego, kto regularnie bywając w kościele śpiewa wraz z innymi pieśni nabożne, atrakcją musi być taki koncert wokalny. Uczestnicząc we mszy jesteśmy jako mimowolni słuchacze skazani na śpiew amatorski, zaledwie jednogłosowy. I raptem, w tym samym miejscu, możemy napawać się płynącej z wyszkolonych gardeł polifonii, sławiącej Boga tak samo szczerze, jak to się dzieje w naszym przypadku, ale o wiele kunsztowniej.
Wrażenia byłyby przyjemniejsze i jeszcze bardziej budujące, gdyby się dokładnie wiedziało, o czym się śpiewa. Gdy słyszę "Otcze nasz", nie ma problemu; tekst rozumie się od początku do końca. Równie zrozumiałe jest słowo, które posłużyło mi za tytuł niniejszego sprawozdania. Na ogół jednak bariera językowa zmniejsza intensywność naszego przeżycia. A przecież łatwo byłoby temu zaradzić. Wystarczyłoby w festiwalowym folderze zamieścić przynajmniej garść cytatów ? w oryginale oraz w polskim tłumaczeniu. A potem chórzyści przenieśli się na placyk przy kościele, gdzie dołączyły do nich zespoły instrumentalny i baletowy. Wciąż trwający śpiew został wzbogacony graniem i tańcem, a punktem kulminacyjnym popisów był polonez Pożegnanie ojczyzny. Tu już musicie mi Państwo wybaczyć: nie jestem Mickiewiczem, żeby Wam tego poloneza opisać. Pozostaje mi wyrazić się krótko i ogólnikowo: to było zachwycające.

Cofnijmy się o parę godzin. Zdążający z Pomorza do Legionowa artyści białoruscy zapowiedzieli swoje opóźnienie (awaria autokaru). Aby nie rozczarować przybyłej o godz. 16 publiczności, zorganizowano zastępstwo. Wystąpiła para legionowskich muzyków, organista Michał Jung i skrzypaczka Katarzyna Sylla. W programie zaimprowizowanego, ratującego sytuację koncertu znalazły się wykonane solo lub w duecie utwory mistrzów baroku. Pani Kasia i pan Michał zagrali wspaniale, lecz równie wspaniała jest ich uczynność, przyjacielska postawa wobec znajdujących się w biedzie organizatorów. Szczegóły o ich muzykowaniu - w jednym z najbliższych numerów.
ANTONI KAWCZYŃSKI

Podziel się:


Newsletter

Relacje

Archiwum


Galeria Sztuki Ratusz

Salon Artystyczny

Niedzielne spotkania z bajką

Festiwal Muzyki Kameralnej i Organowej

Jazz Jam. Legionowo

Warszawska Syrenka

Ogólnopolski Konkurs Recytatorski

Artystyczny Kalejdoskop

Dni Osób Niepełnosprawnych

Małe formy teatralne

Wiosenne Czarowanie

Legionowskie Senioralia

Klub Rodziców TYGIELEK

Rozmowa o słowach


Smok Ceramok pracownia ceramiki

Zespół poetycko-śpiewaczy ERIN

Teatr Na Luzie

Teatr Nikt Mnie Nie Chce

Sala prób MOK Targowa

rejestracje filmowe MOK