Pozytywne wieczory muzyczne - pozytywnie, wokalnie, kameralnie

Drugie spotkanie z cyklu Pozytywne wieczory muzyczne odbyło się 15 lutego 2015 w sali MOK przy ul. Norwida 10. Kameralne utwory muzyki dawnej zaprezentowali: Barbara Żarnowiecka - sopran oraz Jan Bokszczanin - organy.

Relacja Antoniego Kawczyńskiego w Mazowieckim To i Owo

Odejście od sztampy

Pokaźną porcję krótkich a wybornych utworów na sopran i organy oraz na organy solo zaprezentowano w niedzielę 15 lutego.
Kilka z nich słyszeliśmy w kościele podczas Legionowskiego Festiwalu Muzyki Kameralnej i Organowej. Pogłos panujący w olbrzymiej nawie kościelnej sprawia, że ich piękności niekiedy nikną. Dopiero w niewielkiej sali na Norwida, w warunkach akustycznych odmiennych, pozwalających słyszeć każdą nutkę, można prześledzić cały kunszt kompozytorski owych majstersztyków: arii Haendla Pozwól mi płakać z opery Rinaldo i Ombra mai fu z opery Kserkses, Ave Verum Mozarta, Panis Angelicus Cezara Francka.
Dysponująca bezbłędną techniką wokalną Barbara Żarnowiecka dostosowała swój głos do tych kameralnych warunków. Do rzadkości należały dźwięki zaśpiewane zbyt donośnie, z natężeniem, które byłoby właściwsze w kościele. Sądzę, że najbardziej odpowiada śpiewaczce repertuar romantyczny, dzięki czemu mogliśmy w pełni kontemplować urzekającą melodyjność arii Jeruzalem z oratorium Paulus Mendelssohna. W Voluntary in D autorstwa Johna Stanleya, wybitnego kompozytora angielskiego epoki baroku, Jan Bokszczanin błysnął wirtuozerią. Pod jego palcami pozytyw nabierał ruchliwości i wyrazistości, jaka jest - zdawałoby się - możliwa tylko na klawesynie lub klawikordzie.
Opowiedziawszy tragiczną historię króla Sebalda artysta zasiadł przy klawiaturze, by rozwinąć wachlarz barw brzmieniowych w cyklu wariacji Johanna Pachelbela pt. Aria Sebaldina. Równie interesujące komentarze poprzedziły wykonanie Marsza księcia Danii Jeremiasza Clarke`a, anonimowego utworu polskiego z XVI wieku pt. Hajducki i Toccaty Frescobaldiego.
Koncert zakończono fragmentami dwu mszy żałobnych - Gabriela Faure i Andrew Lloyda Webbera. Oto niebanalne, zrywające ze sztampą zakończenie muzykowania. Zwyczaj panujący w życiu koncertowym nakazuje umieszczać w finale kawałki wesołe, huczne i efekciarskie. Oby tylko słuchacze nie wyszli z sali w nastroju minorowym, bo mogłoby to - uchowaj Boże! - źle ich usposobić względem koncertantów. Trzeba koniecznie publiczność "podbić" finałowym radosnym hałasem. W naszym przypadku - inaczej. Artystom podobało się pożegnać nas muzyką w nastroju arcypoważnym, spokojnym, elegijnym. I rzeczywiście, czemuż by nie?





Podziel się:


Kurier Kulturalny

Relacje

Archiwum

Newsletter


•  Galeria Sztuki Ratusz

•  Salon Artystyczny

•  Niedzielne spotkania z bajką

•  Festiwal Muzyki Kameralnej i Organowej

•  Mazowiecki Jazz Jam. Legionowo

•  Festiwal Szaniawskiego Legionowo

•  ProgRockFest

•  Warszawska Syrenka

•  Ogólnopolski Konkurs Recytatorski

•  Artystyczny Kalejdoskop

•  Dni Osób Niepełnosprawnych

•  Koncerty Festiwalu "Hajnówka" w Legionowie

•  Małe formy teatralne

•  Wiosenne Czarowanie

•  Legionowskie Senioralia


•  Pracownia ceramiki Smok Ceramok

•  Zespół poetycko-śpiewaczy ERIN

•  Teatr Na Luzie

•  rejestracje filmowe MOK