Spektakl "Żona do adopcji"

Spektakl "Żona do adopcji" Teatru Old Timers Garage został zaprezentowany w sali widowiskowej legionowskiego ratusza 22 listopada 2014. Wystąpili: Patrycja Szczepanowska, Marek Pituch, Jakub Wons.







Relacja w Gazecie Miesjcowej
W temacie bawienia legionowian Miejski Ośrodek Kultury poszedł w ubiegłym tygodniu na całość. Ledwie wybrzmiał śmiech towarzyszący czwartkowemu szoł kabaretu Hrabi, a już w sobotę MOK kusił występem katowickiego teatru Old Timers Garage. Po dwóch latach jego aktorzy wrócili do sali widowiskowej z nową propozycją - spektaklem Marka Pitucha "Żona do adopcji".
- Sztuka opowiada historię pewnego małżeństwa, które stara się o dziecko z adopcji, ponieważ mąż niedomaga w tych kwestiach. Zastajemy je w momencie, kiedy żona wyjeżdża na wesele przyjaciółki. On na nie zupełnie nie chciał jechać, użył nawet fortelu, żeby się z tego wykpić, no i zostaje sam w domu ? mówi Jakub Wons. Później oczywiście sytuacja się gmatwa, bo odwiedza go akwizytor, który okazał się kolegą z podstawówki. Sen wieńczący ich długie, zakrapiane wspomnienia przerwał dopiero dzwonek do drzwi. Stała za nimi pracowniczka ośrodka adopcyjnego...
- Ta sztuka w krzywym zwierciadle pokazuje to, co się dzieje w życiu. Są w niej zawarte myśli zabawne, ale jednocześnie bardzo sensowne - mówi Patrycja Szczepanowska. - Okazuje się, że wiele osób odnajduje w tym spektaklu siebie i swój związek, więc daje im to szansę na przemyślenie pewnych rzeczy ? dodaje jej sceniczny partner.
Perspektywa komediowego spojrzenia na związkową walkę płci ściągnęła do ratusza około dwustu osób. W większości dobrze nastrojonych do tego, aby dowcipne kwestie aktorów komentować tak, jak tego najbardziej oczekują. - Jeżeli chodzi o spektakle komediowe, kiedy nie ma reakcji widza, to my po 10 minutach mamy ochotę się ukłonić i zejść. Wtedy jest słabo. W spektaklach dramatycznych to mniej istotne. Ważne, żeby nie szeleściły papierki i żeby nikt nie rzucał w nas drażami. I to już jest pewien sukces. Natomiast w komedii reakcja widza jest najważniejsza i jeżeli jest, potrafi ponieść, czasem nawet za daleko ? żartuje Jakub Wons. - Oj tak, czasami to latamy, latamy, bo publiczność szaleje ? uśmiecha się pani Patrycja.
Czemu zatem na ratuszowej scenie "importowane" sztuki teatralne goszczą dosyć rzadko? Powód jest prosty: z frekwencyjnego punktu widzenia to jednak wciąż przedsięwzięcia obarczone sporym ryzykiem. Z pewnością większym niż występ kabaretu lub koncert. - Sztuki teatralne, zarówno te z najwyższej półki, jak też te dobre, ale mniej rozpoznawalne, cieszą się dużym powodzeniem, ale pod warunkiem, że te propozycje są umiejętnie rozsiane w kalendarzu - tłumaczy Andrzej Sobierajski, dyr. Miejskiego Ośrodka Kultury w Legionowie. Grunt, żeby - podlewane łzami ze śmiechu - przynosiły obfite plony. Tak jak w sobotę: i organizatorom, i widzom.

Podziel się:


Newsletter

Relacje

Archiwum


•  Galeria Sztuki Ratusz

•  Salon Artystyczny

•  Niedzielne spotkania z bajką

•  Festiwal Muzyki Kameralnej i Organowej

•  Mazowiecki Jazz Jam. Legionowo

•  Festiwal Szaniawskiego Legionowo

•  ProgRockFest

•  Warszawska Syrenka

•  Ogólnopolski Konkurs Recytatorski

•  Artystyczny Kalejdoskop

•  Dni Osób Niepełnosprawnych

•  Koncerty Festiwalu "Hajnówka" w Legionowie

•  Małe formy teatralne

•  Wiosenne Czarowanie

•  Legionowskie Senioralia


•  Pracownia ceramiki Smok Ceramok

•  Zespół poetycko-śpiewaczy ERIN

•  Teatr Na Luzie

•  Teatr Nikt Mnie Nie Chce

•  rejestracje filmowe MOK