IX LEGIONOWSKI FESTIWAL MUZYKI KAMERALNEJ I ORGANOWEJ
Kwintet Bałtycki
Jan Bokszczanin - organy

IX LEGIONOWSKI FESTIWAL MUZYKI KAMERALNEJ I ORGANOWEJ

Honorowy Patronat Małżonki Prezydenta RP Pani Anny Komorowskiej

Organizatorzy: Urząd Miasta Legionowo, Miejski Ośrodek Kultury, Parafia pw. św. Jana Kantego
Prowadzenie koncertów: Wojciech Włodarczyk
Dyrektor artystyczny: dr hab. Jan Bokszczanin

28 lipca 2013 r.wystąpili:
Kwintet Bałtycki w składzie:
AGNIESZKA RESPONDEK - flet
MARIETTA STEFANIAK - obój
KAROL RESPONDEK - klarnet
EWA NACZK JANKOWSKA - fagot
ZBIGNIEW KALICIŃSKI - róg

Jan Bokszczanin - organy









Relacja z koncertu w Mazowieckim To i Owo (patronat medialny)


Cisza? To nie do zniesienia

Recital organowy i występ kwintetu instrumentów dętych - oto, co wypełniło niedzielne popołudnie 28 VII w kościele Świętego Ducha

Przy organach zasiadł tym razem sam szef artystyczny Festiwalu Jan Bokszczanin, zaś kameralnym muzykowaniem zajął się Bałtycki Kwintet Dęty w składzie: Agnieszka Respondek - flet, Marietta Stefaniak - obój, Karol Respondek ? klarnet, Ewa Naczk-Jankowska - fagot, Zbigniew Kaliciński - róg.
Co skłoniło Jana Bokszczanina do zaprezentowania I Sonaty organowej Feliksa Borowskiego? Bezinteresowna służba Pięknu. Oto mamy zdolnego kompozytora, którego losy rzuciły do Nowego Świata. Oderwał się od ojczyzny, a w nową nie wrósł na tyle, aby Amerykanie skłonni byli umieścić go w swoim panteonie. W rezultacie obfita twórczość Borowskiego zawisła w pustce. Imię Feliks nie przyniosło muzykowi szczęścia i Jan Bokszczanin chciałby to w miarę swoich możliwości naprawić ? przez włączanie sonat naszego rodaka do swojego repertuaru. A oto jeszcze jeden mało znany, choć także zasługujący na uwagę twórca: Louis James Alfred Lefebure-Wely. Usłyszeliśmy jego Scenę pastoralną z odgłosami burzy. Utwór Francuza byłoby może lepiej zaprezentować jako muzykę absolutną, a nie programową. Tytuł nieuchronnie nasuwa na myśl Pastoralną Beethovena, a to zestawienie nie wypada bynajmniej na korzyść owego Louisa. On wzbudza jedynie apetyt na tamto arcydzieło, toteż - co się tyczy niżej podpisanego - jedynym skutkiem wysłuchania owej Sceny było nastawienie sobie w domu płyty z VI Symfonią wielkiego klasyka. Tylko jemu udało się w pełni odmalować dźwiękami zapowiedź burzy, kanonadę piorunów, szmer chłostanego ulewą listowia i - rozpogodzenie. To jest dopiero gradacja pastoralnych scen!
Grane przez Kwintet utwory złożyły się na barwny bukiet melodii. Najpiękniejszą różą w tym bukiecie był niewątpliwie fragment Kantaty 147 Sebastiana Bacha. Mała suita Debussy?ego przywodziła na myśl obrazy impresjonistów, pejzaże pełne zieleni i słonecznych odblasków na wodzie. Pięć tańców starowęgierskich to kwiatki polne, skromne, lecz harmonijnie dopełniające całości kwietnego naręcza. I wreszcie Obój Gabriela, owoc najczystszego natchnienia ? tym razem czwórka partnerów zeszła na drugi plan, by dać pole do popisu Marietcie Stefaniak, grającej z maestrią na oboju o przepięknej barwie. Kontynuując swoje kwietne porównania dodam: nie ma róży bez kłujących kolców. Kłuły ucho oklaski. Nastrój zasugerowany utworami Węgra i Francuza był bezlitośnie burzony przez publiczność wdzierającą się ze swoim klepaniem w dłonie pomiędzy części obu dzieł. Było to zwłaszcza przykre w przypadku Małej suity stwarzającej nastrój błogiego rozmarzenia. Co na to poradzić, skoro publiczność jest nie do zreformowania. Poprosić instrumentalistów o granie bez pauz? Muzycy dmący w swoje klarnety i fagoty nie mogą sobie na to pozwolić. Solidny haust powietrza zaczerpnięty w przerwie między częściami jest niezbędny dla zregenerowania sił.
Można by mieć żal do wodzireja Wojciecha Włodarczyka, żal o to, że nie próbuje jednak wychować słuchaczy. Z drugiej strony trudno mu się dziwić, iż w tej sprawie nabiera wody w usta. Był świadkiem, jak w paryskiej Salle Pleyel, przybytku uświęconego występem Chopina, publika klaskała po każdej części Koncertu fortepianowego Griega! A więc Paryż, centrum kultury muzycznej ? nawet tam dzieją się takie horrendalne rzeczy. Pan Wojciech nie chce być Don Kichotem, nie uśmiecha mu się walka z wiatrakami.
Co z kolei opowiada Jan Bokszczanin? Raz wcięto mu się z oklaskami przed zakończeniem utworu ? pomiędzy kadencję a kodę. Nie sposób było gry kontynuować, artysta rad nierad wstał od klawiatury i ukłonił się wyrywnym entuzjastom. Na domiar złego koncert był nagrywany na płytę; mogła się ona ukazać z adnotacją na okładce: Feliks Nowowiejski ? fragment Symfonii... Toteż otrząsając się podczas naszego Festiwalu na bezsensownie dłońmi wszczynany hałas wspominam przygodę mistrza Jana i pocieszam się, że nigdy nie jest tak źle, aby nie mogło być gorzej.

Antoni Kawczyński

Podziel się:


Kurier Kulturalny

Relacje

Archiwum

Newsletter


•  Galeria Sztuki Ratusz

•  Salon Artystyczny

•  Niedzielne spotkania z bajką

•  Festiwal Muzyki Kameralnej i Organowej

•  Mazowiecki Jazz Jam. Legionowo

•  Festiwal Szaniawskiego Legionowo

•  ProgRockFest

•  Warszawska Syrenka

•  Ogólnopolski Konkurs Recytatorski

•  Artystyczny Kalejdoskop

•  Dni Osób Niepełnosprawnych

•  Koncerty Festiwalu "Hajnówka" w Legionowie

•  Małe formy teatralne

•  Wiosenne Czarowanie

•  Legionowskie Senioralia


•  Pracownia ceramiki Smok Ceramok

•  Zespół poetycko-śpiewaczy ERIN

•  Teatr Na Luzie

•  rejestracje filmowe MOK