VIII Legionowski Festiwal Muzyki Kameralnej i Organowej
Natalia Baginskaya (Rosja) - organy
Marcin Zdunik - wiolonczela

9 września w Kościele pw. Świętego Ducha odbył się ostatni, szósty koncert VIII Legionowskiego Festiwalu Muzyki Kameralnej i Organowej.
Wystąpili: Natalia Baginskaya (Rosja) - organy oraz Marcin Zdunik - wiolonczela.

PROGRAM
Nicolaus Bruhns (1665-1697)
Preludium e-moll (organy solo)
Max Reger (1873-1916)
Fantazja chorałowa Wie schön leucht` uns der Morgenstern op. 40 nr 1
(organy solo)
Sofia Gubaidulina (1931)
In croce na wiolonczelę i organy
Johann Sebastian Bach (1685-1750)
II Suita na wiolonczelę solo BWV 1008
Prelude
Allemande
Courante
Sarabande
Menuet
Gigue


Relacja z koncertu w Mazowieckim To i Owo (patronat medialny)


Finał VIII Legionowskiego Festiwalu Muzyki Kameralnej i Organowej

Docenić!


Najpierw dwa utwory na organy solo. Następnie duet organów i wiolonczeli. Na koniec wiolonczela solo. Oto w największym skrócie program ostatniego koncertu festiwalowego w niedzielę 9 września.
Wykonawcy: organistka Natalia Baginskaja i wiolonczelista Marcin Zdunik. Tym razem muzykę poprzedziło kilka podsumowujących przemówień, jako że to pożegnanie. Mówcy ogarniali jednym spojrzeniem cały cykl koncertów i nikt nie miał wątpliwości, iż Legionowski Festiwal to impreza wartościowa. Cała masa pięknej muzyki w wybornym wykonaniu. Od początku do końca, od pierwszego usłyszanego dźwięku aż do ostatniego akordu, przepełniała mnie wola, żeby docenić. Poznać się. Nie dopuścić, by przemknęło mimo uszu całe owo piękno. Skupić się, maksymalnie natężyć uwagę. Okazało się jednak, że sama intencja nie wystarczy.
Jakże pięknie świeci gwiazda poranna ? takim tytułem opatrzona jest Fantazja chorałowa Maksa Regera. Jednakowoż znajomość tytułu nic mi nie pomogła. Lepiej byłoby słuchać bez żadnych obrazowych sugestii. Tytuł wydał mi się bałamutny. Gdy słucham Symfonii alpejskiej Richarda Straussa, mój wewnętrzny wzrok doskonale dostrzega wychylającą się zza horyzontu kulę słońca. Jest to genialnie dźwiękami namalowany świt. A tu? Żadnego skojarzenia z jutrzenką. Bezkształtność. Błądzenie. Ani jednego miejsca, w którym przejawiłaby się wena, cień pomysłu, źdźbło inwencji. Wykonawstwo? Owszem, robi wrażenie. Dzięki hojnemu stosowaniu fortissimo. Tak donośnie chyba jeszcze w naszym kościele organy nie brzmiały. Kiedy zapytano Profesora Tutkę, jaki instrument zrobił na nim największe wrażenie, odpowiedź była zdecydowana: fortepian. Nie skrzypce, nie organy, tylko fortepian. Dlaczego? Ponieważ poruszył się na swoich kółkach z powodu kołysania okrętu i potoczywszy się po pokładzie o mało Profesora nie zmiażdżył. Gdybym chciał być złośliwy, powiedziałbym to samo po wysłuchaniu Fantazji Regera: zrobiła na mnie wrażenie, bo o mało nie ogłuchłem. Ale to już istotnie byłaby złośliwość. I skrzywdziłbym panią Nataszę, która jest wspaniałą artystką.
Sofii Gubajduliny In croce na wiolonczelę i organy to muzyka mająca przemówić do wyobraźni, malująca dźwiękami najważniejszy chrześcijański symbol: partia organów i partia wiolonczeli to dwa ramiona krzyża. W trakcie słuchania przyszła mi na myśl Beethovenowska Msza solenna. Jest w niej fragment ilustrujący wydarzenia Wielkiego Tygodnia. W niedzielny poranek pobożne niewiasty odkryły, że grób jest pusty, i śpieszą powiadomić o tym apostołów. Szybkie tempo tej muzyki w połączeniu z regularnym rytmem doskonale obrazuje biegnące postacie. A zarazem jest to muzyka piękna sama w sobie. Połączenie pięknej muzyki absolutnej z doskonałą muzyką ilustracyjną. Idealne zlanie się dźwięku i obrazu. Otóż nie można tego powiedzieć o utworze Gubajduliny. Jest to tylko dźwiękowy odpowiednik malarstwa abstrakcyjnego. Ale może za dużo wymagam?
Ostatni punkt programu: Bachowska II Suita na wiolonczelę solo. Poprzedniego dnia, w sali ratuszowej, słuchałem w tym samym wykonaniu fragmentów IV Suity. Podobało mi się. Brzmiało przejrzyście, każdy detal rysował się wyraźnie w "polu słyszenia". Bliźniacza suita zagrana w kościele nie była już tak klarowna. Zdanie Marcina Zdunika jest odmienne. Wczorajsze warunki akustyczne niezbyt mu odpowiadały. Jak na jego gust, brzmiało "zbyt sucho".
Dlaczego młody wirtuoz wybrał monotonną drugą Suitę zamiast szóstej, o wiele ciekawszej? Zapytałem go o to. Odpowiedź: druga została wybrana dlatego, że krótka. Szósta jest dwa razy dłuższa.
"Czy bał się pan zmęczyć słuchaczy, czy też chodziło panu o to, aby samemu się nie przemęczyć?" Na koniec języka spłynęło mi to pytanie, ale nie śmiałem go zadać.

Antoni Kawczyński















Podziel się:


Kurier Kulturalny

Relacje

Archiwum

Newsletter


•  Galeria Sztuki Ratusz

•  Salon Artystyczny

•  Niedzielne spotkania z bajką

•  Festiwal Muzyki Kameralnej i Organowej

•  Mazowiecki Jazz Jam. Legionowo

•  Festiwal Szaniawskiego Legionowo

•  ProgRockFest

•  Warszawska Syrenka

•  Ogólnopolski Konkurs Recytatorski

•  Dni Osób Niepełnosprawnych

•  Koncerty Festiwalu "Hajnówka" w Legionowie

•  Małe formy teatralne

•  Wiosenne Czarowanie

•  Legionowskie Senioralia


•  Pracownia ceramiki Smok Ceramok

•  Zespół poetycko-śpiewaczy ERIN

•  Teatr Na Luzie


•  Deklaracja dostępności