PILS i BANG BANG na Legionowskiej Scenie Rockowej

Legionowo punkiem stoi.
Bang Bang oraz Pils w klubie Piekarnia Cafe.

Odkąd sięgam pamięcią, zawsze nienawidziłem punka. Najpierw jako twardogłowy metalowiec, a potem zwolennik gitarowych oraz elektronicznych eksperymentów, uważałem ten gatunek za najgorszą gałąź muzycznej alternatywy, a powstanie zespołu Sex Pistols za jedną z największych katastrof jakie dotknęły współczesną muzykę. Owy stan rzeczy być może utrzymałby się do dziś, gdyby nie działalność Legionowskiej Sceny Rockowej za którą odpowiedzialni są doskonale znani w punkowym półświatku Marek Wiernik oraz Robert Szymański. To oni wspólnymi siłami zaczęli zapraszać do naszego miasta zespoły które udowodniły mi (i zapewne nie tylko mi), że punk rock to nie tylko tanie wino oraz kompletny brak talentu.

Do Piekarni dotarłem pół godziny przed zaplanowanym początkiem imprezy. Po naturalnej śmierci rock'n'rolla w Miejskim Ośrodku Kultury klub ten powoli wyrasta na legionowską Mekkę fanów ciężkich brzmień. Pomimo mroźnej aury oraz meczu reprezentacji Polski w piłkę ręczną na miejscu dzielnie stawiło się około setki ludzi głodnych mocnych wrażeń. Korzystając z czasu wolnego porozmawiałem chwilę z p. Markiem Wiernikiem oraz zapoznałem się dokładnie z promocją na tzw. szarlotkę ;)

Jako pierwszy na scenie zameldował się legionowski zespół Bang Bang. Każdy kto chociaż trochę orientuje się w lokalnej scenie muzycznej na pewno doskonale wie czego można się po nich spodziewać. Mocna dawka prostego, acz melodyjnego i chwytliwego punka porwała do tańca zarówno młodych-gniewnych jak i tych starszych-gniewnych zgromadzonych na sali. Miło było po raz kolejny usłyszeć na żywo kawałki zarówno z debiutu "Rozdarcie" jak i z ostatniego długograja zespołu zatytułowanego "To Legionowo". Nie zabrakło oczywiście dawki coverów w postaci "Can't Help Falling In Love" oraz "Porque Te Vas". No cóż, może i muzycy Bang Bang nie są Elvisem, ale i tak był ogień.

Po kilkunastu minutach przerwy scenę zaczęła okupować tyska załoga Pils. Było za głośno, nierówno, ale za to nie stroiło - punk rock pełną gębą. Publice jednak żaden z powyższych zarzutów nie przeszkadzał. Ślązacy zostali przyjęci w Legionowie iście po królewsku, za co odwdzięczyli się długim i niezwykle energetycznym koncertem. Nóżka tupała, dobrze było.

Dwa zespoły, ponad dwie godziny energetycznej muzyki, około setki zadowolonych słuchaczy. Punk rock w Legionowie nie umarł i szybko nie umrze.

Hey ho! Let's go!
Piotr Szyposzyński

Podziel się:


Newsletter

Relacje

Archiwum


•  Galeria Sztuki Ratusz

•  Salon Artystyczny

•  Niedzielne spotkania z bajką

•  Festiwal Muzyki Kameralnej i Organowej

•  Mazowiecki Jazz Jam. Legionowo

•  Festiwal Szaniawskiego Legionowo

•  ProgRockFest

•  Warszawska Syrenka

•  Ogólnopolski Konkurs Recytatorski

•  Artystyczny Kalejdoskop

•  Dni Osób Niepełnosprawnych

•  Koncerty Festiwalu "Hajnówka" w Legionowie

•  Małe formy teatralne

•  Wiosenne Czarowanie

•  Legionowskie Senioralia


•  Pracownia ceramiki Smok Ceramok

•  Zespół poetycko-śpiewaczy ERIN

•  Teatr Na Luzie

•  Teatr Nikt Mnie Nie Chce

•  rejestracje filmowe MOK