BREAKLINE, SIMON&SIMON i ANGEL`S VOICE
wschodzące gwiazdy inteligentnej muzyki w MOK

Koncert wyjątkowy i wielowątkowy, łączący różne brzmienia, różne przekazy, połączone wspólną wrażliwością - zrobiony siłami niemal "domowymi" prawie bez nakładów (nie licząc pracy kilkunastu zapaleńców) miał miejsce w legionowskim MOK 22 listopada 2019.
Na scenie pojawiły się adeptki Pracowni Śpiewu Estradowego Angel`s Voice, zespół BreakLine oraz duet Simon&Simon. Koncert był dziełem przypadku - i (śmiem twierdzić) delikatnego uśmiechu Opatrzności.
Rozpoczęły go uczennice Angeli Gerłowskiej debiutujące na MOKowskiej scenie. Ich prezentacje najpiękniejszych ballad wszech czasów wprowadziły nas w klimat nostalgiczny, ale twórczo otwarty na głębokie muzyczne skojarzenia. Debiutująca młodzież poradziła sobie doskonale, otwierając drogę kolejnym wykonawcom.
Zespół BreakLine to zjawisko ciekawe, imponująco twórcze, choć mocno zakorzenione w mądrej muzycznej tradycji sięgającej Nicka Cave`a i Leonarda Cohena. Operują w stylistyce eksperymentów, bluesa i poezji śpiewanej. Łukasz na wokalu, Kuba na basie, Mariusz na gitarze, Kamil na skrzypcach i Albert na perkusjonaliach czerpią inspiracje z obserwacji upadku cywilizacji oraz otaczającej rzeczywistości. Delikatna, ale zarazem sugestywna ekspresja wokalisty, wykraczająca znacząco poza banalny schemat, lecz utrzymana w dobrym tonie umiaru, nawet gdy kładzie się on czy siada na scenie, nie zakrywa istotnego przekazu prezentowanych utworów. Wsłuchując się w wytwarzane przez nich dźwięki i śpiewane przez nich słowa czujemy się uczestnikami niezwykłego muzycznego misterium, rytmicznie i brzmieniowo perfekcyjnego, a w warstwie słownej - po prostu ważnego. Nie jest to lekka muzyczka "o niczym dla każdego". Powaga wspierana dystansem do patosu, dawkowana z umiarem i taktem - a jednocześnie pewną drapieżnością - uwodzi widzów i słuchaczy w świat sensu, który należy odnaleźć; odnaleźć w sobie, aby na nowo odczytać meandry wędrującego po ziemi znaczenia i porządku, będącego otwarciem - a nie zniewoleniem. Zadziwia to, że młodzi zdolni muzycy pochylają się nad, wydawałoby się, zapomnianymi dinozaurami takimi jak Cave czy Cohen. Być może dzięki tej ich "dziwności" dogadaliśmy się szybko i zrobiliśmy doskonały koncert w Legionowie, choć w muzyce dzieli nas, wiekowo, cała epoka, a może i dwie. Poczuliśmy ciągłość dziejów w muzycznych interpretacjach sensu. BreakLine odniósł się do tego sensu swoimi piosenkami, a ja zapomniałem, że nie umiem być elektroakustykiem.
Po, mimo lekkości, dość ciężkim przekazie BeakLine na scenę weszli dwaj młodzi panowie stanowiący duet gitarowo-wokalny o nazwie Simon&Simon. Żeby nie było wątpliwości - obaj śpiewają i obaj grają na gitarach. I wbrew wniesionej na scenę pewnej nonszalancji i niedbałości obie te rzeczy robią niezwykle dobrze. Bardzo lubią Johnny`ego Casha, Boba Dylana i Simon & Garfunkel, czemu dają twórczy wyraz w swoich naturalnych, lecz perfekcyjnych prezentacjach. Radość wykonania łączy się tu harmonijnie z radością przekazu, a ta wpływa bezpośrednio na radość odbiorcy. Lekkość i "naturalność" poparta precyzją gry i śpiewu uwodzi publiczność, zmuszając ją, mimo późnej pory, do wywołania artystów na bis, nawet podwójny. Oklaskiwani są: Szymon Fabisiak - śpiew, gitara taka i owaka, śmieszne, czerwone kazoo, harmonijka oraz Szymon Żmijewski - śpiew, anegdotki, gitara tradycyjna, innowacyjne przeszkadzajki, honky- tonky.
Był to niesamowity wieczór muzycznych spotkań w legionowskim MOK. Można z pewną przesadą - a i profetycznym wskazaniem, powiedzieć - wieczór przyszłych gwiazd. Co prawda na koniec ze sceny padły nawoływania do polubienia kapel na "facebooku" i "instagramie", ale wbrew panującej logice wirtualnego kontaktu to właśnie kontakt prawdziwy, bliski, twarzą w twarz, na skraju sceny i w kuluarach, uczynił ten wieczór wyjątkowym i - nie boję się tu tego słowa - magicznym. Oto bowiem legionowska pracownia Angel`s Voice snuje wspólne plany nagraniowe z zespołem BreakLine, a MOK rozpatruje kolejny, gwiazdorski koncert ekspresyjnego zespołu i radosnego duetu. Dzięki incydentalnemu spotkaniu tworzy się przestrzeń sensu, przestrzeń współdziałania. Jako stary anarchista cieszę się, że ludzie łączą się w działaniu, opowiadając sobie o świecie tak, jak go widzą. Ludzie lubią ludzi. Ludzie wierzą ludziom. Ludzie wspierają ludzi. Banał? Tautologia? Nie! - jak na dziś - odkrycie.
Na koniec - a może na jakiś nowy początek - podziękowania dla dyrektora MOK, Zenka Durki, za zielone światło dla takich inicjatyw, dla Angeli Gerłowskiej, że "weszła w ciemno" w tę cenną inicjatywę wraz ze swoją Pracownią Śpiewu Estradowego Angel`s Voice i dla Kuby Kwietnia, który wsparł nas jako wolontariusz swoim elektroakustycznym doświadczeniem.
Zrobiliśmy ważną rzecz na legionowskiej niezależnej scenie - zrobiliśmy coś dla siebie, robiąc coś dla wszystkich; i było to piękne.
Robert Żebrowski





























Podziel się:


Kurier Kulturalny

Relacje

Archiwum

Newsletter


•  Galeria Sztuki Ratusz

•  Salon Artystyczny

•  Niedzielne spotkania z bajką

•  Festiwal Muzyki Kameralnej i Organowej

•  Mazowiecki Jazz Jam. Legionowo

•  Festiwal Szaniawskiego Legionowo

•  ProgRockFest

•  Warszawska Syrenka

•  Ogólnopolski Konkurs Recytatorski

•  Dni Osób Niepełnosprawnych

•  Koncerty Festiwalu "Hajnówka" w Legionowie

•  Małe formy teatralne

•  Wiosenne Czarowanie

•  Legionowskie Senioralia


•  Pracownia ceramiki Smok Ceramok

•  Zespół poetycko-śpiewaczy ERIN

•  Teatr Na Luzie


•  Deklaracja dostępności